Jak prowadzić subskrypcję?

autorem artykułu jest Damian Daszkiewicz

W tym artykule napiszę parę swoich uwag do osób, które prowadzą subskrypcje. Subskrypcja to nic innego jak wysłany e-mail z informacją o aktualizacji serwisu do zainteresowanych osób. Często zamiast subskrypcja używa się terminu newsletter, biuletyn lub mailing lista.
W tym artykule chciałem zwrócić uwagę na kilka denerwujących mnie rzeczy.

Otóż w wielu newsletterach denerwuje mnie brak informacji na jakie konto e-mail przyszła wiadomość! Jest to tym bardziej denerwujące, że do wypisania się z subskrypcji trzeba znać adres e-mail na który przychodzi newsletter a w treści newslettera ani razu nie jest podany mój e-mail. Być może to się wydaje Tobie dziwne, ale ja mam 10 różnych kont pocztowych a pocztę ściągam za pomocą Outlook Expressa i nie zawsze jestem w stanie powiedzieć na jakie konto przyszła dana wiadomość. Często jest tak, że nawet w polu Do: nie jest podany mój e-mail. Wtedy aby się wypisać muszę na danej stronie WWW wpisywać po kolei wszystkie adresy e-mail w nadziei, że w końcu wpiszę ten prawidłowy.
Dużo osób może zniechęcić to do wypisania się i wtedy najczęściej nadawca jest dodawany na czarną listę. Czyli właściciel listy cieszy się, że ma w bazie kilka tysięcy adresów e-mail a tak naprawdę 50% osób wcale go nie czyta ;-)

Generalnie czytelnik powinien mieć jak najłatwiejszą możliwość wypisania się z mailing listy. Jeśli wypisanie będzie zbyt skomplikowane, to ludzie zaczną dodawać Twój e-mail do czarnej listy albo od razu będą kasować wiadomości bez ich otwierania. No i masz złudne poczucie, jak dużo osób Ciebie czyta, bo większość osób dostaje maile, ale ich nie czyta, czyli generujesz zbędny ruch w internecie. Mało tego: na wielu serwerach jest ograniczenie w ilości wysyłanych wiadomości. Jeśli wysyłasz np. 500 wiadomości na godzinę (bo taki masz limit) a adresów masz 5000 to wysłanie mailingu zajmuje aż 10 godzin. I teraz pomyśl: skoro 50% osób Ciebie nie czyta, to gdybyś do tych osób nie wysyłał wiadomości to ostatnia osoba na liście otrzymałaby e-mail po 5 godzinach. Być może przez te dodatkowe 5 godzin ta osoba dostanie jakiś inny newsletter w którym jest reklama tego samego produktu i zamiast go kupić od Ciebie kupi go od kogoś innego?
Podsumowując: jeśli wysyłasz newsletter to nie utrudniaj na siłę procesu wypisania się. Ideałem jest link na końcu e-maila w który wystarczy kliknąć i jest się usuwanym. Jeśli nie ma takich technicznych możliwości to może być link do strony na której się podaje swój adres e-mail, ale wtedy koniecznie w wiadomości musi być podany adres e-mail delikwenta tak aby nie musiał się zastanawiać na jakie konto pocztowe przychodzi ta wiadomość.

Jest jeszcze jeden argument za tym aby nie utrudniać procesu wypisania się z subskrypcji: jeśli ktoś nie chce czytać Twoich e-maili to i tak ich nie będzie czytać.



Damian Daszkiewicz prowadzi serwis SkutecznyPartner.pl poświęcony programom partnerskim

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dodaj komentarz