E-biznes w praktyce

Jak stworzyć dochodowy e-biznes?

“E-Biznes w praktyce” - ucz się od milionera, jak stworzyć dochodowy e-biznes - szkolenie dla ludzi, którzy już rozpoczęli, bądź dopiero rozpoczynają budowanie swojej e-biznesowej kariery. Dla ludzi, którzy dążą do stworzenia wielomilionowej firmy i wolności finansowej.

Program szkolenia

1. Obieranie strategi i kierunku.
2. Budowanie strony internetowej!
3. Zapraszamy internautów na stronę www, w tym promocja strony, marketing partyzancki
4. Budowa wizerunku i opracowanie planu działania.

Data szkolenia: Niedziela, 18 maja 2008, godz. 10.00

więcej informacji »

Jak oczarować klienta

Jak oczarować klienta? Sztuka tworzenia sytuacji wygrany-wygrany, w której zyskują obie strony. Postaw na relacje i ucz się od praktyka skutecznej sprzedaży… Read more »

Pisanie Tekstów: 5 element, który decyduje o skuteczności oferty

autorem artykułu jest Dariusz Puzyrkiewicz

Prawdziwym wyzwaniem, przed jakim staje copywriter jest przekonanie klienta do zakupu. To nie problem napisać ofertę. Sztuką jest napisać ofertę, która sprzedaje.

Jedną z głównych przyczyn braku skuteczności ofert i reklam jest brak wiarygodności.

Współcześni klienci po prostu z założenia nie wierzą reklamom. Czytali już tyle niesamowitych obietnic, widzieli mnóstwo fantastycznych reklam, obiecujących złote góry i wiedzą, że trzeba być w stosunku do nich bardzo ostrożnym.

Aby przekonać sceptycznego klienta, musisz dać mu konkretny i wyraźny powód do zakupu oraz udowodnić, że spełnisz swoje obietnice. I to jest sekret skutecznej sprzedaży. Prosta, wręcz banalna zasada, jednak rzadko kiedy jest ona efektywnie stosowana.

Największym błędem, jaki można popełnić, przy pisaniu oferty sprzedażowej w Internecie, jest skupienie uwagi na wyliczaniu kolejnych, fantastycznych korzyści, zamiast na przekonaniu do nich klienta.

Taktyka ta używana jest przez często akwizytorów. Liczą oni na to, że jeśli zasypią klienta wspaniałymi obietnicami i wizjami nieziemskiego szczęścia, to słuchacz w końcu ‘zmięknie’ i w ten sposób przekonają go do zakupu. Tylko, kiedy ostatnio zdarzyło Ci się kupić coś od takiego akwizytora? Jeśli jesteś podobny do mnie, to szerokim łukiem omijasz tego typu sprzedawców.

Problem w tym, że, kiedy w Internecie klient ‘mięknie’ pod wpływem zalewu akwizytorskich obietnic, to nie kupuje, lecz ucieka ze strony z taką ofertą.

Mało znany sekret skutecznej sprzedaży, opracowany i sprawdzony przez legendarnego Elmera Wheelera, brzmi tak: 10 sekund na telegraficzne przedstawienie korzyści i 3 minuty na dowód. A większość ofert odwraca ten porządek – 3 minuty na korzyści i 10 sekund na dowód. Zamiast więc wciskać klientowi kolejne frazesy, skup się na najważniejszych obietnicach i udowodnij, że je spełnisz.

Nic nie zastąpi mocnych dowodów.

Największą stratą czasu przy tworzeniu ofert, jest wymyślanie kolejnych genialnych korzyści z zakupu produktu, którym i tak nikt nie wierzy.



Darek Puzyrkiewicz specjalizuje się w pisaniu artykułów, ofert i reklam, przeznaczonych do publikacji w Internecie. Jest twórcą serwisu www.dynanet.pl a także Pierwszego polskiego Copywriting FAQ.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak napisać porządny kurs e-mailowy?

autorem artykułu jest Damian Daszkiewicz

Freebot spowodował, że w ostatnim czasie dużo osób może tworzyć kursy e-mailowe. Powstaje całkiem sporo różnych kursów e-mailowych, niektóre kursy to przedruki darmowych fragmentów książek ze Złotych Myśli (taki osobnik po prostu dzieli darmowy fragment ebooka na np. 7 lekcji i ma niskim nakładem pracy 7-dniowy kurs e-mailowy którego celem jest promowanie pełnej wersji danego ebooka). Ja mam lepszy sposób na tworzenie kursów e-mailowych.

Tworzę kursy zawierające unikalną wiedzę. Dzięki temu nie ponoszę ryzyka, że inny partner utworzy taki sam kurs i ludzie którzy się zapisali na dwa takie same kursy się wypiszą z mojego zanim podsunę im jakieś linki partnerskie. Opracowanie własnego kursu ma też inne zalety: otóż w takim kursie mogę bez większych problemów promować więcej różnych produktów a nie tylko jednego konkretnego ebooka.

Przykładowo gdybym napisał e-mailowy kurs “Jak zdiagnozować i naprawić 10 najpopularniejszych usterek w aucie” to mógłbym w takim kursie zareklamować zarówno jakiegoś ebooka motoryzacyjnego z Złotych Myśli, jakąś normalną książkę (nie każdy miłośnik aut musi lubić czytać e-booki). Oprócz tego mógłbym zareklamować jakiś sklep sprzedający auto-części (skoro piszę o usuwaniu usterek to czasem trzeba jakąś zużytą część wymienić na nową).

Można też w takim kursie polecać inne produkty nie do końca związane z treścią tego kursu np. GPS (trzeba umieć z wyczuciem zareklamować produkt aby klient nie odebrał tego jako natrętnej reklamy). Jeśli w przyszłości utworzysz inny kurs o podobnej tematyce (np. Jak sprowadzić auto zza granicy) to taki kurs możesz zareklamować w pierwszym kursie (z kolei w nowym kursie możesz też reklamować poprzednio stworzone kursy). Jeśli prowadzisz własny serwis internetowy o tematyce motoryzacyjnej to jak najbardziej należy w takim kursie zareklamować swój serwis (przykładowo opisując jakąś usterkę możesz nie wyczerpać tematu w krótkim e-mailu więc możesz zamieścić link z informacją, że tutaj to zagadnienie zostało dokładniej opisane).

Dodatkowo jeśli stworzysz porządny kurs (zawierający wartościową wiedzę opartą na własnym doświadczeniu) to ludzie nabiorą do Ciebie zaufania. Dzięki temu nie tylko będą kupować polecane produkty, ale również mogą poprosić Ciebie o odpłatną pomoc przy remoncie auta



Damian Daszkiewicz prowadzi serwis SkutecznyPartner.pl poświęcony programom partnerskim

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak prowadzić subskrypcję?

autorem artykułu jest Damian Daszkiewicz

W tym artykule napiszę parę swoich uwag do osób, które prowadzą subskrypcje. Subskrypcja to nic innego jak wysłany e-mail z informacją o aktualizacji serwisu do zainteresowanych osób. Często zamiast subskrypcja używa się terminu newsletter, biuletyn lub mailing lista.
W tym artykule chciałem zwrócić uwagę na kilka denerwujących mnie rzeczy.

Otóż w wielu newsletterach denerwuje mnie brak informacji na jakie konto e-mail przyszła wiadomość! Jest to tym bardziej denerwujące, że do wypisania się z subskrypcji trzeba znać adres e-mail na który przychodzi newsletter a w treści newslettera ani razu nie jest podany mój e-mail. Być może to się wydaje Tobie dziwne, ale ja mam 10 różnych kont pocztowych a pocztę ściągam za pomocą Outlook Expressa i nie zawsze jestem w stanie powiedzieć na jakie konto przyszła dana wiadomość. Często jest tak, że nawet w polu Do: nie jest podany mój e-mail. Wtedy aby się wypisać muszę na danej stronie WWW wpisywać po kolei wszystkie adresy e-mail w nadziei, że w końcu wpiszę ten prawidłowy.
Dużo osób może zniechęcić to do wypisania się i wtedy najczęściej nadawca jest dodawany na czarną listę. Czyli właściciel listy cieszy się, że ma w bazie kilka tysięcy adresów e-mail a tak naprawdę 50% osób wcale go nie czyta ;-)

Generalnie czytelnik powinien mieć jak najłatwiejszą możliwość wypisania się z mailing listy. Jeśli wypisanie będzie zbyt skomplikowane, to ludzie zaczną dodawać Twój e-mail do czarnej listy albo od razu będą kasować wiadomości bez ich otwierania. No i masz złudne poczucie, jak dużo osób Ciebie czyta, bo większość osób dostaje maile, ale ich nie czyta, czyli generujesz zbędny ruch w internecie. Mało tego: na wielu serwerach jest ograniczenie w ilości wysyłanych wiadomości. Jeśli wysyłasz np. 500 wiadomości na godzinę (bo taki masz limit) a adresów masz 5000 to wysłanie mailingu zajmuje aż 10 godzin. I teraz pomyśl: skoro 50% osób Ciebie nie czyta, to gdybyś do tych osób nie wysyłał wiadomości to ostatnia osoba na liście otrzymałaby e-mail po 5 godzinach. Być może przez te dodatkowe 5 godzin ta osoba dostanie jakiś inny newsletter w którym jest reklama tego samego produktu i zamiast go kupić od Ciebie kupi go od kogoś innego?
Podsumowując: jeśli wysyłasz newsletter to nie utrudniaj na siłę procesu wypisania się. Ideałem jest link na końcu e-maila w który wystarczy kliknąć i jest się usuwanym. Jeśli nie ma takich technicznych możliwości to może być link do strony na której się podaje swój adres e-mail, ale wtedy koniecznie w wiadomości musi być podany adres e-mail delikwenta tak aby nie musiał się zastanawiać na jakie konto pocztowe przychodzi ta wiadomość.

Jest jeszcze jeden argument za tym aby nie utrudniać procesu wypisania się z subskrypcji: jeśli ktoś nie chce czytać Twoich e-maili to i tak ich nie będzie czytać.



Damian Daszkiewicz prowadzi serwis SkutecznyPartner.pl poświęcony programom partnerskim

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zarobić w e-biznesie ??

autorem artykułu jest Krzysztof Nadara

Co to jest e-biznes?

E-biznes to specyficzny rodzaj działalności, polegający na wykorzystaniu Internetu do uzyskiwania dochodów z prowadzonej działalności gospodarczej. Biznes jest wtedy, gdy coś sprzedajemy, przy czym (co należy podkreślić), nie koniecznie musimy kupować to co chcemy sprzedawać. Zastanówmy się, co możemy sprzedawać w internecie lub przy pomocy internetu.
- własne towary i/lub usługi, których jesteśmy wytwórcami
- czyjeś towary i/lub usługi, których nie jesteśmy wytwórcami. Możemy tu występować jako pośrednik lub hurtownik. Jest to drobna różnica z punktu widzenia prawa do dysponowania towarem i rozliczeń księgowych, ale pomińmy te niuanse.

W tradycyjnym ujęciu, ze sprzedażą kojarzą sie pewne, dodatkowe czynności, koszty i “dolegliwości”, które obniżają nasze efekty biznesowe. Są to choćby koszty transportu i ubezpieczenia, pakowania, wysyłki itp. Do “dolegliwości” zaliczamy problemy z personelem, rosnącymi czynszami, konserwacją taboru samochodowego, różnymi kontrolami jakimi musimy podlegać - np. SANEPID, PPOŻ, Inspekcja Pracy, Inspekcja Transportu Drogowego. A czy ktoś pamięta jeszcze co to była IRCHa??

Internet daje nam możliwość zredukowania lub całkowitego pominięcia tych kosztów i czynności. Całe nasze biuro może ograniczyć się do laptopa i ewentualnie telefonu komórkowego. Cała nasza energia życiowa i pasja, może być skierowana tylko i wyłącznie na to w jaki sposób i gdzie zarobić pieniądze, a najlepiej będzie, gdy opracujemy lub uczestniczymy w systemie, który zapewnia nam dochody bez względu na to, co robimy.

Chciałbym to jasno i precyzyjnie sformułować:
bez względu na to, czy
- śpimy,
- leżymy na plaży,
- a może drapiemy się za uchem.

e-biznes w Polsce i na świecie.

Programy partnerskie
Praktycznie każdy, kto surfuje spotkał się z różnymi rodzajami e-biznesu, począwszy od takich portali jak Allegro czy eBay. Każdy może tam nabyć lub sprzedać różnego rodzaju dobra materialne i niematerialne. Bardzo popularnym e-biznesem w Polsce są księgarnie wysyłkowe lub wirtualne. Można tam nabyć książki papierowe lub elektroniczne - tzw. e-booki, a ostatnio również audio - booki - jako pliki mp3.

Jeżeli posiadasz własną stronę internetową, znasz trochę HTMLa i problemy pozycjonowania, to możesz zarabiać na sprzedawaniu tych książek. Ten rodzaj zarabiania jest powszechnie znany jako programy partnerskie, chociaż nie tylko książki można tak sprzedawać. Polega on na umieszczeniu odpowiednich informacji: recenzji opisu książki, no i oczywiście tzw. linka partnerskiego na swojej stronie. Oczywiście najlepiej jest jak promowana książka jest związana tematycznie z Twoją stroną. I tak książki o zdrowiu będą się dobrze sprzedawać na stronie o zdrowiu, a książki o horoskopach na stronie o gwiazdach.

Google AdSense
Jeżeli posiadasz własną stronę internetową, ukierunkowaną na jakiś temat, możesz przystąpić do porgramu partnerskiego Google AdSense i wyświetlać reklamy innych stron, związanych tematycznie z Twoją stroną. Za każde kliknięcie na reklamę na Twojej stronie, otrzymasz określoną zapłatę. Jednak, w tym przypadku nie zalecamy stosowania powszechnej metody: “Polak potrafi” gdyż klikanie na reklamy na własnej stronie może skutkować skreśleniem z tego programu, a szkoda.

e-biznes na świecie.
Na świecie, szczególnie w USA e-biznes jest bardzo popularny. Zajmujące się nim osoby dorobiły się wielkich fortun. Można powiedzieć wręcz, że powstał rynek oferujący automatyczne zakładanie stron zorientowanych na e-biznes. Kosztuje to niewiele ponad 100 dolarów, a zwykle zwraca się bardzo szybko. W tym przypadku nawet nie trzeba mieć własnej strony aby zarabiać. Wystarczy mieć tylko jasną wizję, co chcemy sprzedawać (na większości stron “towary” są już poumieszczane na “wirtualnych półkach”) i znać się trochę na pozycjonowaniu. Potentaci posiadają po kilkadziesiąt stron i …. kilka Ferrari w swoich garażach.



www.biznes-online.info - o biznesie “inaczej”

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl